Wiadomo, najciężej jest zacząć...Mam nadzieję, że w moim przypadku nie będzie aż tak źle!
Swój debiut na blogu rozpocznę od recenzji paru kosmetyków firmy Benefit.
W swoim posiadaniu mam je już od jakiegoś czasu, niektóre dostałam, a niektóre znalazły się w moim posiadaniu z czystej chwilowej rozrzutności(okupionej później wyrzutami sumienia) i pasji do próbowania "ekskluzywnych" kosmetyków. Wy też macie takie małe zboczenie jak ja?!
Najbardziej ze wszystkich kosmetyków Benefit uwielbiam 2...Numerem jeden u mnie w codziennym makijażu jest Posie tint i High Beam.
- Posie tint- róż, który swoją konsystencja przypomina wodnisty żel, jednakże może być bardzo zdradliwy...łatwo jest nim zrobić sobie plamy, toteż należy go szybko wklepać w policzki. Daje piękny efekt zdrowo zarumienionej cery, pełnej blasku. Idealny dla cery suchej , normalnej i mieszanej. Osobiście nie polecam do cery tłustej- używając go sprawimy, że będziemy wyglądać jak lukrowany pączek...ale niezbyt apetyczny.... Do takiej cery lepiej na pewno sprawdzą się klasyczne róże. To za co kocham Posie tinta to fakt, że u mnie utrzymuje się cały dzień. To kosmetyk 2w1, można go również stosowa na usta.
- High Beam- gdybym musiała użyć maksymalnie 3 produktów do makijażu codziennego to wybrałabym na pewno podkład, tusz i właśnie ten rozświetlacz...Ma dość gęstą konsystencje, ale nim też niestety możemy sobie narobić "tłustych" plam. Nieodpowiednio roztarty tworzy efekt płaskiego blasku, niczym tafla oleju...Ale jeśli tylko nabierzemy wprawy nasza cera będzie wyglądać na wypoczętą. Przepięknie wygląda na zdjęciach, a w świetle dziennym mieni się drobinkami.
W jego skład wchodzi:
- Benetint- kolejny kosmetyk Benefitu w stylu 'lip&cheek stain'. Ma on najbardziej wodnista konsystencję, można nim sobie narobić czerwonych polików jak u zdrowej góralki...ale chyba nie o taki efekt nam chodzi? Kosmetyk ten nie jest przeze mnie doceniony, ponieważ nie współgra z moja bladą cerą, z nim na twarzy wyglądam jak ofiara make-up, albo jakbym miała liszaje. Bardziej nadaje się do oliwkowej cery i na niej wygląda bardzo naturalnie. Jeśli chodzi o usta...usta wyglądają jakbyśmy dopiero co zjadły maliny...Efekt- przyzwoicie soczystych ust. Jak pozostałe 'lip&cheek stain' wysusze wargi, wiec przyda się nam mocno nawilżająca pomadka.
- California kissin'- zwykły błyszczyk, lekko klejący, posiada małe drobinki,kolor niebieski- ponoć ma sprawić, że nasze zęby będą wyglądały na bielsze...No cóż, błyszczyk jak błyszczyk, te z targowicy za 3 zl nieraz daję lepszy efekt...a białe zęby? Nie oszukujmy się takie efekt to tlyko u dentysty po zabiegu, albo pasta wybielająca daje:)
- Eyecon - ma za zadnie rozświetlać i likwidować opuchnięcia pod oczami...Ja takiego efektu nie zauważyłam. Szczerze, to taki efekt równie dobrze możemy otrzymać używając zwykłego żelu ze świetlika. Mnie osobiście krem nie przypadł do gustu, bo nie robił nic, nawet nie nawilżał...
- Some kind- a Gorgeous (Podkład w kompakcie)- podkład, który na skórze zamienia się w puder, dające transparentne wykończenie, które mi nie odpowiadało, ponieważ praktycznie w ogóle nie ujednolicał skóry- a to obiecywał producent. Podkład ten podkreśla skórki, waży się na twarzy już po paru godzinach i znika...A wydajnośc? Zerowa...
- Erase Paste- kremowy korektor pod oczy, ładnie wtapia się ze skórą, tworzy efekt rozświetlonego spojrzenia. Niestety wchodzi w zmarszczki i je uwydatnia. Bardzo szybko niknie, a przypudrowany sprawia, że nasza skóra wokół oczu wygląda na zmęczoną i sucha. Niestety u mnie sprawdza się tylko wtedy, kiedy twarz mam wysmarowaną samoopalaczem...Sam jednak nie jest w stanie zakamuflować moich sino-fioletowych cieni pod oczami. Dlatego sprawdza się bardzo dobrze u osób, które mają małe cienie pod oczami, albo nie mają ich w cale, a chcą tlyko wyrównać koloryt skóry.
- Powderflage- świetny produkt do utrwalania korektora pod oczy, jest to delikatny puder pod oczy, bez którego nie mogę się obyć na co dzień. Cena jego jest wysoka jak za takie małe opakowanie. Jest bardzo wydajnym produktem, jednakże podobny efekt utrwalenia można uzyskać używając zwykłego dobrze zmielonego sypkiego pudru...


Ja, na szczęście, póki co podziwiam Benefita z daleka. Mój portfel ciężko by to zniósł;]
OdpowiedzUsuńpozazdrościć zdobyczy :)
OdpowiedzUsuńmam high beam i jestem mega zadowolona!
OdpowiedzUsuń